W ciągu swego publicznego życia Chrystus Pan objawia i wyjaśnia stopniowo to swoje pośrednictwo: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem”, powiada (J 14, 6). […] Syn Boży, zrodzony odwiecznie jako Słowo Ojca i wypowiedziany w czasie jako Słowo Wcielone, Jezus zawiera w sobie światło nie stworzone, jakim jest Bóg, i wszelkie światło, jakie Bóg chciał objawić światu (J 1, 9), i życie, jakie jest na łonie Trójcy Przenajświętszej, i życie, jakie Bóg chciał rozlać w duszach (J 1, 16). W Nim są wszystkie skarby mądrości i łaski i z tej właśnie Jego pełności my otrzymujemy. […]
Nasza łaska jest łaską synowską; to jest jej cecha istotna. Otrzymaliśmy ducha przybrania za synów, „w którym możemy wołać: Ojcze” (Rz 8, 15). Na łonie Trójcy Przenajświętszej jesteśmy albo synami, albo nie istniejemy tam wcale. Ojciec ma tylko swego jedynego Syna, to jest swoje Słowo. Wieczysty rytm życia w łonie Trójcy Przenajświętszej jest niezmienny. Bóg Ojciec, przez poznanie siebie samego, rodzi Syna, który Go wyraża; Ojciec i Syn, przez wspólne tchnienie miłości, sprawiają pochodzenie Ducha Świętego. Wieki całe i wieczność cała nie zmienią nic w tym ruchu. Jakżeż możemy wejść w ten rytm odwieczny i w nim uczestniczyć, jak tego wymaga nasze nadprzyrodzone powołanie? Nie inaczej jak tylko dzięki pewnej adopcji, która by tworzyła pewną jedność z jedną z Bożych Osób.
Słowo wcieliło się, przyjęło ludzką naturę i uniosło ją na łono tej chwały, jaką Słowo miało pierwej, zanim świat powstał (J 17, 5). Przez święte człowieczeństwo Chrystusa Słowo opanowało i pociągnęło wszystkich ludzi, którzy pozwolili się opanować przez łaskę. Cały Chrystus poszerzony i pełny, przez swoją jedność ze Słowem, razem z Ojcem światłości i miłosierdzia tchnie Miłość – Ducha Świętego, który, jako Duch Ojca i Syna, w konsekwencji jest duchem Kościoła i naszym.
Live a Reply