Odwagi, bracia moi, nie pozwólmy się zniechęcić ani popełnionym grzechem, ani żadną iluzją, żadną pokusą diabła. Choć droga może być trudna i błotnista, Chrystus, nasz lekarz, dał nam lekarstwo na wszystkie nasze słabości, chrzest krwi i ognia, w którym dusza oczyszcza się i zmywa wszystkie swoje grzechy, spala i niszczy wszystkie pokusy i złudzenia diabła. […]
Człowiek, dopóki żyje w ulegającym rozkładowi więzieniu swojego ciała, doświadcza przewrotnego prawa, które nieustannie zachęca go i skłania do grzechu, ale łagodna dobroć Boga dała mu nieustanne lekarstwo, które wzmacnia jego rozum i wolność. Tym nieustannym lekarstwem jest ogień Ducha Świętego, który nigdy nie gaśnie i zawsze rozlewa swoją łaskę i dobrodziejstwa, tak że każdego dnia możemy stosować ten łagodny chrzest, który jest nam dany z łaski, a nie z zasług.
Tak więc, gdy dusza spogląda i widzi w sobie ten skarb i ten ogień Ducha Świętego, upaja się tak bardzo miłością swojego Stwórcy, że całkowicie się siebie wyrzeka. […] Widzi i rozważa jedynie swoją nicość oraz dobroć Boga wobec niej; widzi, że ta nieskończona Dobroć nie pragnie niczego innego jak tylko jej dobra, a wtedy jej miłość do Boga staje się doskonała. Nie ma ona żadnej innej myśli, żadnego innego uczucia i nie może powstrzymać porywu swojego pragnienia; biegnie jednak bez ciężaru i bez więzów, ponieważ uwolniła się od wszystkich przeszkód, które mogłyby ja zatrzymać.
Live a Reply