Z lękiem zmieszanym z radością,
Sądzę, że jest rzeczą słuszną tu powiedzieć
Słów kilka o cierpieniach, które Ty dla mnie zniosłeś,
O Boże wszystkich!
Rozciągnięto Cię na ołtarzu krzyża jakoby ofiarę,
Przybito Cię, jakobyś był złoczyńcą.
Przywiązano Cię jakoby buntownika,
Ciebie, któryś jest pokojem niebieskim – jakobyś był bandytą,
Ciebie, który jesteś wielkością nietykalną – jakoby męża boleści,
Ciebie, który jesteś Źródłem Życia – jakoby godnego być zniszczonym przez śmierć.
Ciebie, który wyłożyłeś Ewangelię – jakoby bluźniercę Prawu;
Pana i Wypełnienie Proroków uznano za przestępcę Pisma.
Ciebie, który jesteś promieniem chwały i pieczęcią Niezgłębionej myśli Twego Ojca,
Jako przeciwnika woli Tego, który Ciebie zrodził;
Wszystkie te cierpienia przyjąłeś dobrowolnie i z naturalną łaskawością,
Znosząc je w swojej ludzkości, z którą się zjednoczyłeś;
A po ścierpieniu tych hańb z niewypowiedzianą cierpliwością
Zmartwychwstałeś do życia własną mocą w chwalebnym świetle,
Z całą swoją ludzkością i doskonałą boskością.
Ty, który jesteś błogosławiony za Twoją chwałę,
wychwalany za swoją litość,
wiecznie uwielbiany za swoją łaskę,
na wieki wieków. Amen.
Live a Reply