W chlebie eucharystycznym otrzymujemy niewyczerpany podział chleba miłości Jezusa Chrystusa – wystarczająco bogatego, aby zaspokoić głód wszystkich wieków i który w ten sposób pragnie nas zaprosić do posługi rozmnożenia chleba. Kilka żytnich chlebów naszego życia mogą się zdawać nieprzydatne, ale Pan ich potrzebuje i prosi o nie.
Sakramenty Kościoła są – jak zresztą sam Kościół – owocem obumarłego ziarna zboża (J 12,24). Aby je otrzymać, powinniśmy wejść w nurt, z którego same pochodzą. Ten nurt polega na zagubieniu samego siebie, bez czego nie można się odnaleźć: „Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je” (Mt 8,35). To słowo Pana jest podstawową formułą życia chrześcijańskiego; charakterystyczna forma życia chrześcijańskiego pochodzi od krzyża. Chrześcijańskie otwarcie na świat, tak dzisiaj głoszone, może znaleźć swój model tylko w otwartym boku Pana (J 19,34), wyrazie tej radykalnej miłości, jedynej posiadającej zdolność zbawienia.
Krew i woda wytrysnęły z przebitego boku ukrzyżowanego Jezusa. To, co na pierwszy rzut oka jest znakiem Jego śmierci, znakiem zupełnej porażki, tworzy jednocześnie nowy początek: Ukrzyżowany zmartwychwstaje i więcej nie umiera. Z głębokości śmierci wyłania się obietnica życia wiecznego. Ponad krzyżem Jezusa Chrystusa jaśnieje już zwycięski blask poranka Wielkanocnego. To dlatego życie razem z Nim pod znakiem krzyża jest synonimem życia pod znakiem obietnicy radości paschalnej.
Live a Reply