Wznosząc się ponad siebie, dusza niepokojona ogromnym pragnieniem chwały Boga i zbawienia dusz, ćwiczy się przez pewien czas w cnocie, zamieszkawszy i zadomowiwszy się w celi poznania siebie, aby lepiej poznać dobroć Boga wobec niej. Bo z poznania wynika miłość, i kochając, dusza stara się iść za prawdą i nią się przyodziać. Nic nie pozwala jej tak rozkoszować się tą prawdą, nic nie oświeca jej tak bardzo, jak pokorna i ciągła modlitwa, ugruntowana na poznaniu siebie i Boga; modlitwa, odmawiana w ten sposób, jednoczy duszę z Bogiem.
Krocząc śladami Chrystusa Ukrzyżowanego, przez gorące pragnienie i zjednoczenie miłosne dusza staje się Jego drugim ja. Czy tak nie pouczał nas Chrystus, mówiąc: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, objawię mu siebie, i będzie jednym ze Mną, a Ja z nim” (por. J 14,21;23). I w wielu miejscach znajdujemy podobne słowa, z których widzieć możemy, że On jest Prawdą, że przez miłość dusza staje się jedno z Nim.
Aby wykazać to jaśniej, przypominam, iż słyszałam od pewnej służebnicy Boga, że gdy była zagłębiona w modlitwie wielkim porywem ducha, Bóg nie ukrywał przed okiem jej intelektu miłości, którą żywi dla sług swoich, lecz okazał ją; i między innymi rzekł: „Otwórz oko intelektu i patrz na Mnie, a ujrzysz godność i piękność mojego stworzenia, obdarzonego rozumem. Poza pięknem, którą dałem duszy, stwarzając ją na obraz i podobieństwo moje, spójrz na tych co przyodziani są szatą godową miłości, ozdobioną mnóstwem prawdziwych cnót. Ci zjednoczeni są ze Mną przez miłość”.
Live a Reply