Niech nikt nie wątpi, jeśli jest chrześcijaninem, że nawet teraz umarli zmartwychwstają. To pewne, każdy człowiek może na własne oczy zobaczyć zmartwychwstanie umarłych, tak jak to się stało w dzisiejszej Ewangelii. Ale nie każdy może ujrzeć zmartwychwstania ze śmierci duchowej; do tego trzeba samemu zmartwychwstać wewnętrznie. Jest większym dziełem wskrzesić kogoś na życie wieczne niż wskrzesić kogoś, kto umrze na nowo.
Matka tego młodzieńca, wdowa, nie posiadała się z radości, widząc swego syna na owo żywego. Nasza Matka, Kościół, też się raduje codziennie, widząc zmartwychwstanie duchowe swoich dzieci. Syn wdowy zmarł śmiercią cielesną, a te – duchową. Wylewano łzy nad widoczną śmiercią pierwszego, ale nie troskano się o niewidoczną śmierć tych ostatnich, nawet jej nie zauważano. Jedyny, którzy nie pozostał obojętny, to ten, który znał tych martwych; on jeden mógł ich przywrócić do życia. Bo gdyby Pan nie przyszedł, aby wskrzesić zmarłych to apostoł Paweł nie pisałby: „Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus” (Ef 5, 14).
Live a Reply